Kontakty rotacyjnej Prezydencji i Parlamentu nie ograniczają się
jednak do spotkań podczas samej Prezydencji na terenie państwa, które
ją w danym momencie sprawuje. Mają one miejsce na wielu płaszczyznach.
Najważniejsza jest aktywność Prezydencji w Brukseli i Strasburgu. Nie należy czekać, aż posłowie złożą wizytę, lecz samemu wychodzić z inicjatywami i jeździć do nich. Na początku Przewodnictwa każdy kraj prezentuje jego priorytety i swoje
główne plany na posiedzeniu plenarnym PE. Po wystąpieniu szefa rządu
posłowie debatują nad przedstawionym programem. Pod koniec półrocznego
przewodniczenia Unii dane państwo relacjonuje zaś swoje osiągnięcia.
Poza tym ministrowie kraju sprawującego Prezydencję kontaktują się z
posłami zajmującymi się tematyką z ich dziedziny w sprawie planowanych
działań czy przygotowywanych dokumentów tak, aby gdy trafią już one do
PE, uzyskać poparcie tej instytucji.
W kontekście zbliżającego się polskiego Przewodnictwa w Unii
Europejskiej (od lipca do grudnia 2011, a więc za mniej niż 500 dni!)
istotne jest wypracowanie efektywnych metod współpracy na linii
Prezydencja – Parlament Europejski. Polska administracja rządowa
powinna korzystać tu z potencjału, jaki kryje w sobie obecność 50
posłów do PE z naszego kraju w Strassburgu i Brukseli. Osoby te
posiadają szeroką wiedzę dotyczącą sposobu funkcjonowania UE, wyzwań
przed nią stojących oraz stanowisk poszczególnych państw członkowskich
w bardzo szczegółowych kwestiach. Warto z tej wiedzy skorzystać.
Obiecująco brzmią zapowiedzi dyrektor Joanny Skoczek z Ministerstwa
Spraw Zagranicznych, która zapowiada, że Prezydencja będzie widoczna w
Parlamencie Europejskim bardziej niż na innych forach. Według Skoczek
właśnie tworzone są instrukcje dla ministerstw, wskazujące, jak być
bardziej obecnym w PE, bo to właśnie tam, czego świadomy jest polski
MSZ, zapada wiele ważnych decyzji w UE. Prowadzone są rozmowy ze
Szwedami, którzy sprawowali Przewodnictwo w ostatnim roku, aby
wykorzystać ich doświadczenie w tym zakresie. Jak pokazują ich dane,
szwedzcy ministrowie 30 razy byli w Parlamencie Europejskim podczas
sześciu miesięcy Prezydencji. Poza tym miała miejsce intensywna
współpraca z narodowymi posłami do PE i posłami sprawozdawcami,
zajmującymi się kwestiami ważnymi z punktu widzenia Przewodnictwa. Wskazuje to na wagę relacji tych dwóch instytucji. Dlatego Polska już
teraz szkoli administrację pod kątem nowych zasad kooperacji z PE.
Informację, jaką wysyła MSZ, że Parlament będzie ważnym partnerem w
trakcie Przewodnictwa należy przyjąć z uznaniem. Ale ważne będzie, czy
urzędnicy faktycznie będą w stałym kontakcie z posłami i administracją
PE. Dotychczasowe doświadczenia współpracy nie są najlepsze. Oby rząd
dobrze wykorzystał pozostałe niecałe 500 dni i faktycznie wypracował
wzorowe modele kooperacji z Parlamentem Europejskim przed i w trakcie
polskie Prezydencji.
Więcej na temat współpracy polskiej administracji z posłami do Parlamentu Europejskiego Kontakty rotacyjnej Prezydencji i Parlamentu nie ograniczają się
jednak do spotkań podczas samej Prezydencji na terenie państwa, które
ją w danym momencie sprawuje. Mają one miejsce na wielu płaszczyznach.
Na początku Przewodnictwa każdy kraj prezentuje jego priorytety i swoje
główne plany na posiedzeniu plenarnym PE. Po wystąpieniu szefa rządu
posłowie debatują nad przedstawionym programem. Pod koniec półrocznego
przewodniczenia Unii dane państwo relacjonuje zaś swoje osiągnięcia.
Poza tym ministrowie kraju sprawującego Prezydencję kontaktują się z
posłami zajmującymi się tematyką z ich dziedziny w sprawie planowanych
działań czy przygotowywanych dokumentów tak, aby gdy trafią już one do
PE, uzyskać poparcie tej instytucji.
W kontekście zbliżającego się polskiego Przewodnictwa w Unii
Europejskiej (od lipca do grudnia 2011, a więc za mniej niż 500 dni!)
istotne jest wypracowanie efektywnych metod współpracy na linii
Prezydencja – Parlament Europejski. Polska administracja rządowa
powinna korzystać tu z potencjału, jaki kryje w sobie obecność 50
posłów do PE z naszego kraju w Strassburgu i Brukseli. Osoby te
posiadają szeroką wiedzę dotyczącą sposobu funkcjonowania UE, wyzwań
przed nią stojących oraz stanowisk poszczególnych państw członkowskich
w bardzo szczegółowych kwestiach. Warto z tej wiedzy skorzystać.
Obiecująco brzmią zapowiedzi dyrektor Joanny Skoczek z Ministerstwa
Spraw Zagranicznych, która zapowiada, że Prezydencja będzie widoczna w
Parlamencie Europejskim bardziej niż na innych forach. Według Skoczek
właśnie tworzone są instrukcje dla ministerstw, wskazujące, jak być
bardziej obecnym w PE, bo to właśnie tam, czego świadomy jest polski
MSZ, zapada wiele ważnych decyzji w UE.. Prowadzone są rozmowy ze
Szwedami, którzy sprawowali Przewodnictwo w ostatnim roku, aby
wykorzystać ich doświadczenie w tym zakresie. Jak pokazują ich dane,
szwedzcy ministrowie 30 razy byli w Parlamencie Europejskim podczas
sześciu miesięcy Prezydencji. Poza tym miała miejsce intensywna
współpraca z narodowymi posłami do PE i posłami sprawozdawcami,
zajmującymi się kwestiami ważnymi z punktu widzenia Przewodnictwa.
Wskazuje to na wagę relacji tych dwóch instytucji. Dlatego Polska już
teraz szkoli administrację pod kątem nowych zasad kooperacji z PE.
Informację, jaką wysyła MSZ, że Parlament będzie ważnym partnerem w
trakcie Przewodnictwa należy przyjąć z uznaniem. Ale ważne będzie, czy
urzędnicy faktycznie będą w stałym kontakcie z posłami i administracją
PE. Dotychczasowe doświadczenia współpracy nie są najlepsze. Oby rząd
dobrze wykorzystał pozostałe niecałe 500 dni i faktycznie wypracował
wzorowe modele kooperacji z Parlamentem Europejskim przed i w trakcie
polskie Prezydencji.
Więcej na temat współpracy polskiej administracji z posłami do Parlamentu Europejskiego: M.Szczepanik, Posłowie do Parlamentu Europejskiego - pozycja prawna w kraju i współpraca z administracją rządową, Analizy i Opinie, 94 Instytut Spraw Publicznych http://www.isp.org.pl/files/5945354260221298001239875271.pdf.
Agnieszka Łada