GOŚCIE RADIA PIN


Eryk Mistewicz

Średnia ocena: 0.0   Oceń: Musisz być zalogowany

Autor: Cezary Szymanek, opublikowano: 2008-04-04 13:55:36

Gość Radia PiN

04.04.2008 r.

Eryk Mistewicz

 

 

Cezary Szymanek : Gościem Radia PiN jest Eryk Mistewicz - specjalista marketingu politycznego. Dzień dobry.

 

 Eryk Mistewicz: Dzień dobry. Witam.

 

CS: Panie Eryku, premier rządzi, czy premier się sprzedaje?

 

EM: Premier się sprzedaje, bardzo, bardzo dobrze. Wreszcie rządzi w sposób nowoczesny, wreszcie rządzi tak, że ludzie rozumieją o co mu chodzi, że reprezentuje ludzi, że próbuje dla nich zrobić bardzo fajne rzeczy i mówi o tym z uśmiechem.

 

CS: Czyli co, dobry twór politycznego marketingu?

 

WJ: Ale przypomnijmy sobie jak było trzydzieści, czterdzieści lat temu gdzieś tam w Ameryce, we Francji, w Polsce rządziły osoby niewielkich rozmiarów, łysawe, chrome, ślepe i ogólnie rzecz biorąc nie sexy. Najważniejszy był świat idei...

 

CS: Premier Donald Tusk jest sexy?

 

EM: Najważniejszy był światopogląd, najważniejsze było coś takiego, co się nazywało program. To było takim politycznym bożkiem. Później przeszliśmy na etap wizerunku i tego kto właśnie jest bardziej sexy. A teraz mamy trzeci, kolejny etap, kto zaproponuje ciekawszą opowieść, kto wciągnie ludzi w tę właśnie opowieść.

 

CS: No właśnie bo to pan postawił ową tezę, że czasy spin doktorów  się kończą a zaczynają się czasy story spinerów, czyli kogo?

 

EM: Czyli ludzi, którzy próbują sprawić, żeby politycy posługiwali się narracją. Posługiwali się taką narracją , którą później wszyscy z chęcią bądź z niechęcią powtarzają w ciągu trzydziestu sekund w windzie, którzy rozpalają tak wielkie emocje i tak plastycznymi

obrazami operują, właśnie narracją, właśnie archetypami, właśnie skojarzeniami... Dokładnie dwa odbicia tego samego zjawiska, tj. orędzie Jacka Kurskiego czy też  Lecha Kaczyńskiego, jak kto woli, gdzie straszył… 

 

CS: Pan ma problem z odczytaniem czyje to było orędzie?

 

EM: To było chyba orędzie Jacka Kurskiego, przynajmniej zmediatyzowane w sposób fenomenalny przez Jacka Kurskiego. Dlaczego fenomenalny? Dlatego, że on sięgnął do tych odbiorców, którzy nie oglądają prestiżowych telewizji, nie czytają mądrych gazet i zbytnio nie rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi, ale wiedzą, że Niemcy mogą przyjść a mniejszości homoseksualne mogą znieprawić ich dzieci w szkołach.   

 

CS: Czyli co, postanowił przeskoczyć ponad elitami i zwrócić się po prostu do ludzi?

 

EM: Po prostu do ludzi, ponieważ w wyborach taki sam głos ma profesor uniwersytetu, jak i człowiek spod budki z piwem.

 

CS: Dobrze, ale wracając do tych trzydziestu sekund, trzydziestosekundowych opowieści, to bardzo proszę, czas start, od tej chwili trzydzieści sekund o PO. 

 

EM: Będzie cud, możecie wrócić, będzie abolicja podatkowa, będzie normalnie, nie ma już potworów. Nie ma już potworów, nie ma już potworów i spółki.  

 

CS: Jeszcze piętnaście sekund…

 

EM: Nie, to wystarczy, słowo „cud” wystarczy.

 

CS: Trzydzieści sekund o PiS.

 

EM: O PiS, ale…

 

CS: Teraz.

 

EM: No to chyba: uważajcie, Donald Tusk podpisał w Stanach Zjednoczonych bardzo tajne dokumenty, z których wynika, że za chwilę wasza ziemia znajdzie się w rękach tych, których bardzo, bardzo nie lubicie, a wasze dzieci zostaną wynarodowione. Polska stanie się jednym wielkim województwem, uważajcie. 

 

CS: Na której opowieści można zajechać jak najdalej, czyli do końca kadencji tej i być może następnej?

 

EM: To będą dwie opowieści równoległe. Dziwi mnie, że nie ma tej trzeciej opowieści.

 

CS: Czyli LiD-u?

 

EM: Jak przyjechało dwóch sympatycznych chłopaków, to myślałem, że LiD ich weźmie i zrobi tour po Polsce pokazując - słuchajcie jesteśmy za wolnością, jesteśmy za miłością, Platforma i PiS się nie liczy, liczymy się tylko my. Tylko, że tak naprawdę nie wiadomo, co to znaczy „my”, czy SLD, czy SDRP, czy LiD. Chyba się zagrała lewica. Aż dziwne, bo to jest tylko ta lewica  postpezetpeerowska, ale to są też młodzi ludzie, którzy z natury rzeczy jako młodzi chcą, żeby był większy dobrobyt dla wszystkich. Nie chcą, żeby niektórzy jeździli mercedesami a inni nie mieli na bilet tramwajowy. W związku z tym ta lewica ma dużo miejsca i tej lewicy po prostu nie ma. To mnie dziwi. Także dwie opowieści, jedna opowieść pisowska, druga opowieść platformerska. Która z opowieści zajedzie dalej nie wiem. Natomiast zwrócę uwagę na to, ż wcześniej jedna ze stron była poszkodowana, bo PiS miał fenomenalną opowieść pod tytułem IV RP. Ta opowieść, która została rozbita...

 

CS: Legła w gruzach.

 

EM: Legła w gruzach podczas debaty Tusk – Kaczyński, kiedy to wielki szeryf wychodzi i zostaje wyśmiany przez młodziaków w studiu telewizyjnym i w tym momencie ten mit silnej, sprawnej, mocnej, mocarnej IV RP legł w gruzach. Natomiast Platforma była bez żadnego mitu, bez żadnej opowieści i szczerze powiedziawszy to, że Platforma ma taki mit, ma taką opowieść, tą opowieścią  sprzedaje politykę w sposób jasny i taki dokładny. 

 

CS: No dobrze, mówi pan, że ma opowieść, dobrą opowieść, ale w tej opowieści są bardzo nudne rozdziały, np. przedstawiany wczoraj przez premiera i ministra finansów projekt abolicji. Ten rozdział był strasznie nudny. 

 

EM: Panie redaktorze, nie wiem czy jest pan w stanie fenomenalnie  poprowadzić swój program po meczu Arsenalu z Liverpoolem, to jest pierwsze pytanie.

 

CS: Nie tylko po takim.

 

EM: Po drugie, to jest trochę tak, że tego typu rzecz jak abolicja podatkowa powinna zostać sprzedana w Londynie.

 

CS: No właśnie.

 

EM: Donald Tusk powinien przyjechać i powiedzieć słuchajcie jest wreszcie normalnie, nie ma potworów, możecie wracać do Polski. tego nie zrobiono, nie wiem dlaczego. To jest pytanie do Rafała Grupińskiego, do Agnieszki Liszki, do Tomasza Arabskiego, czyli do tych osób, które władają tą informacją ....

 

CS: Premier prezentując wczoraj ów  projekt użył na samym początku takiego stwierdzenia, że to jest coś, co jest dla zwykłego Polaka ważniejsze niż  Traktat Lizboński, a tu cała para poszła właśnie w Traktat Lizboński a nie w abolicję.

 

EM: Nie, nie poszła w Traktat Lizboński ponieważ przeciętny człowiek  nie rozumie na czym polega system pierwiastkowy, głosowanie nicejskie, Traktat Lizboński, protokoły dodatkowe, brytyjskie i jakiekolwiek inne. Przeciętny człowiek rozumie, że po jednej stronie jest silna Polska i ci, którzy chcą tej silnej Polski, a po drugiej stronie są osoby, które tej Polski tak zbytnio nie szanują i ten patriotyzm jest  taki jakiś dziwny, że oni wolą do Europy niż do Polski. I taki jest mniej więcej spór. Tak wygląda spór o Traktat Lizboński. Platforma Obywatelska bardzo sprawnie przeskoczyła i zmieniła trochę charakter tego sporu, ale jednak nadal to jest tego typu spór.

 

CS: A te słowa: „ Mi się pan prezes Kaczyński jeśli z jakimś potworem kojarzy, to z ciasteczkowym, a więc sympatycznym, z niczym złym na pewno”. A te słowa to spontaniczna odpowiedź na owo stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że słyszał ponoć, iż  premier, kiedy  Jarosław Kaczyński zadzwonił do Lecha Kaczyńskiego, to premier miała powiedzieć tyle, że dzwoni potwór. Czy ta odpowiedź premiera to była spontaniczna odpowiedź czy wyreżyserowana?

 

EM: Jeżeli jakikolwiek polityk przychodzi do studia radiowego i mówi o tym, ż słyszał głosy, jakiekolwiek, to sam się podkłada. W związku z tym Jarosław Kaczyński się podłożył, Donald Tusk to wykorzystał. Przy czym wykorzystał to z klasą i sympatią.

 

CS: No właśnie, nie za słabo?

 

EM: Gdyby w tle Donalda Tuska stał minister Michał Kamiński to by podpowiedział Donaldowi Tuskowi: „Słuchaj dowal tak, żeby z Kaczyńskiego pierze tylko leciało”. Natomiast Donald Tusk podszedł do tego z taką  trochę nonszalancją,  „ciasteczkowy potwór”Wróćmy na chwilę do tej debaty Donald Tusk – Jarosław Kaczyński. Przecież do czasu wejścia do studia Jarosław Kaczyński był wielkim szeryfem, wyszedł ze studia jako

 „ ciasteczkowy potwór”.

 

CS: Mówi pan cały czas, że premier dobrze sobie radzi w politycznym marketingu, że Platforma dobrze sprzedaje swoją opowieść, ale przyjdzie kiedyś  taki czas, kiedy wszyscy będą  chcieli zobaczyć efekty. W „ Casino Royale” - ostatni Bond - jest taka scena, gdy gra toczy się o najwyższą  stawkę i przychodzi stwierdzenie: „sprawdzam”. Co wtedy?  

 

EM: Wtedy przychodzi następna opowieść, wtedy przychodzi następna fascynująca opowieść.

 

CS: O czym na przykład?

 

EM: Nie wiem jeszcze o czym, nie wiem jaką opowieść wymyślą story spinersi Donalda Tuska. Może w trudnej sytuacji znajdzie się Małgosia Tusk, żona pan premiera. Ta opowieść, którą przećwiczył Nicolas Sarkozy w momencie kiedy spadały słupki poparcia, jest opowieścią być może do skopiowania. Jaka będzie opowieść, nie wiem. Nie wiem też jaka będzie następna opowieść PiS. Przecież PiS też musi wyjść z jakąś kolejną opowieścią. Z jakąś powieścią na Boga Ojca niech się wreszcie pojawi ta lewica, tak mi brak tej lewicy.

 

CS: Czyli co wieczna kampania wyborcza?

 

EM: Wieczna kampania wyborcza, tak jest na całym świecie. Ten PR zdominował politykę. Możemy nad tym boleć, możemy się zastanawiać, dlaczego politycy nie czytają już książek a tylko obrzucają się „ciasteczkowymi  potworami”. 

 

CS: Oglądają telewizję.

 

EM: Oglądają telewizję, wszystkie wiadomości całą dobę czy jakoś tak.

 

CS: Dziękuję bardzo. Eryk Mistewicz -  specjalista marketingu politycznego. Dziękuję.

 

EM: Pozdrawiam.

 

 

 

 

 


  • Piotr Wardziak - dziennikarz/reporter
  • Bożena Breczko - handlowiec
  • Urszula Łada - koordynator ds. sprzedaży
  • Stanisław Trzciński - prezenter

 INDEKSY GIEŁDOWE - POLSKA
nazwakurszmianagodzina
WIG42616.78+0.47%16:40:00
WIG202483.36+0.53%16:40:00
Dane dostarczył
 WALUTY
walutakurszmianagodzina
USDPLN3.07090.000607:12:39
EURPLN4.0126-0.001807:10:58
EURUSD1.3074-0.000107:12:28
CHFPLN2.95410.000507:12:40
Dane dostarczył

 INDEKSY GIEŁDOWE - ŚWIAT
nazwakurszmianagodzina
DAX6125+0%17:48:47
CAC3654+0%17:48:15
FTSE5318.5+0%17:48:06
DIJA10468.5+0%21:58:27
S&P1101.5+0%21:58:37
NASDAQ1860+0%21:58:54
Dane dostarczył

Bilety lotnicze

Radio PiN na BlackBerry:
Nobex Radio Companion

Współpraca



Reklama





Reklama