GOŚCIE RADIA PIN


Eryk Mistewicz

Średnia ocena: 0.0   Oceń: Musisz być zalogowany

Autor: Cezary Szymanek, opublikowano: 2008-07-02 11:41:46

 

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Eryk Mistewicz – specjalista marketingu politycznego. Dzień dobry.

 

Eryk Mistewicz: Dzień dobry. Witam.

 

CS: Panie Eryku, parafrazując popularne powiedzenie– źle się dzieje  w państwie tuskim?

 

EM: Dzieje się chyba normalnie, są wakacje, ludzie się rozjeżdżają, żyją swoimi rzeczami, politycy również.

 

CS: Raczej nie rozjeżdżają a zwalniają z pracy.

 

EM: Politycy również żyją swoimi sprawami, przechodzą do zarabiania pieniędzy, przechodzą do cudu miłości. Jeżeli są zakochani i chcą ułożyć sobie życie, no to rzucają wszystko, absolutnie wszystko, przecież znamy takie sytuacje. 

 

CS: Rozumiem, że mówi pan w tym momencie o byłej rzeczniczce rządu Agnieszce Liszce

 -  pierwszy dowód na uprawianie polityki miłości, miłość wygrała z obowiązkami służbowymi?

 

EM: Kontrakt menedżerski po prostu dotarł do końca. Pamiętam jak Agnieszka Liszka wchodząc na ten urząd powiedziała o swoistym kontrakcie menedżerskim, którego się podejmuje na pół roku. Wytrzymała osiem miesięcy, to i tak o dwa miesiące za długo, ale rzeczywiście niezależnie od ocen dziennikarskich, ponieważ dziennikarze uważali, że powinna to być osoba, która sprzedaje newsy, która odbiera zawsze telefony i natychmiast łączy z premierem. Ona miała inne zadanie. Ona rzeczywiście uporządkowała…

 

CS: Stała bardzo mocno z boku, te pierwsze miesiące też wszyscy pamiętamy i była tak mówiąc szczerze lekko stremowana .

 

EM: Ona była osobą od zarządzania mediami, od zarządzania komunikacją medialną i rzeczywiście tę funkcję menedżerską według mnie dobrze wykonała.

 

CS: Czyli to nie jest tak - ta burza rozpętała się w weekend, że tak naprawdę Agnieszka Liszka odeszła, bo nie wytrzymała tego maskulinizmu w kancelarii premiera, ministrów Nowaka, Arabskiego, Grupińskiego… 

 

EM: Mówiąc o maskulinizacji polskiej polityki natychmiast stają mi przed oczyma pani minister Julia Pitera, pani minister Kopacz, pani minister Hall, pani minister Bieńkowska. To nie tak, ten argument chyba nie wytrzymuje presji faktów.

 

CS: To była rzeczniczka rządu padła ofiarą intryg w kancelarii premiera, że zapytam wprost?

 

EM: Ja mam wrażenie, że wszędzie gdzie są ludzie, są wszelkiego typu układy, które umożliwiają pracę i wzmacniają pracę, bądź utrudniają pracę, ale tu nie sądzę, żeby to był powód. Tutaj rzeczywiście ten kontrakt menedżerski dobiegł końca i Agnieszka Liszka przeszła do innych zadań, zapewne w biznesie. To jest chyba normalne. Z taką klasą, z taką jakością menedżerską warto zajmować się obiegiem informacji i zarządzaniem mediami w sytuacjach chociażby takich, jakie  dotykają w tej chwili ludzi biznesu, kiedy  mają problemy z aktami, które nagle się pojawiają. Jak widzimy zarządzanie mediami jest potrzebne w bardzo różnych miejscach nie tylko panu premierowi.

 

CS: Zboczmy na chwilę z wątku politycznego, bo sam pan wywołał wilka z lasu, wczorajsza publikacja „Rzeczpospolitej” na stronach internetowych, dziś tak naprawdę na pierwszych stronach wszystkich gazet. „Rzeczpospolita” twierdzi, co zresztą wczoraj później znalazło swego rodzaju potwierdzenie, że Leszek Czarnecki był tajnym współpracownikiem. Odbiło się to się dosyć mocno na notowaniach jego spółek, lustracja wkracza do biznesu. Może siać postrach? 

 

EM: Znowu powiem o zarządzaniu informacją. Kto opowie o tej sytuacji lepiej czy pan Leszek Czarnecki czy jego przeciwnicy…

 

CS: A Leszek Czarnecki dobrze opowiedział?

 

EM: On dobrze podjął te pierwsze kroki. Zwołał konferencję prasową, wydał oświadczenie, pokazał świadectwo ludzi, którzy mówią o tym, co on robił wtedy.

 

CS: Czy to może mieć jakiś negatywny wpływ na jego wizerunek jako menedżera i biznesmena?

 

EM: Tego nie wiem, jeszcze zaczekajmy, bo to jest też to jest pytanie: jak świat biznesu odbiera to, co dzieje się wokół teczek IPN-u. Gdybyśmy przeanalizowali pierwszą dziesiątkę, pierwszą dwudziestkę z listy najbogatszych Polaków, to mogłoby się okazać, że ci ludzie nie wzięli się z kosmosu, że przecież funkcjonowali latach 70., w latach 80., w latach 60. i  w związku z tym z punktu widzenia ich biznesu, gdyby oni, gdyby pierwsza dziesiątka, dwudziestka najbogatszych Polaków miała oceniać pana Leszka Czarneckiego, powiedzieliby zapewne: nic się nie stało.  

 

CS: Wracając do polityki. Kto jeszcze według pana odejdzie do innych stanowisk, nie z własnej woli. W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” sondaż GFK - 60% Polaków twierdzi, że w rządzie powinny dokonać się zmiany, 34 % z tych, którzy chcą, chcieliby, żeby odeszła Ewa Kopacz.

 

EM: To jest naturalne, jeżeli oglądamy panią Ewę Kopacz, jeżeli ja bym miał z takim ministrem edukacji np. rozmawiać, który by się tak nerwowo zachowywał, z takim przerażeniem, to ja bym nie wysyłał dzieci do polskiej szkoły. Jeżeli tak się zachowuje Ewa Kopacz z taką nerwowością, z taką płaczliwością, z takim przerażeniem w oczach. Nawet, jeżeli mówi merytorycznie w sposób fenomenalny i wypowiada się merytorycznie rzeczywiście, to całe to otoczenie wypowiedzi jest przerażające, strach iść do polskiego szpitala. Jeżeli tak by się wypowiadała minister infrastruktury, ja bym się bał wsiąść do polskiego samolotu, do pociągu i ludzie to widzą, ludzie widzą, że być może pani minister jest dobrze merytorycznie przygotowana, natomiast po prostu nie nadaje się  do tej roli.

 

CS: Czyli co, Polacy kupiliby minister Kopacz, minister Hall, gdyby obie  panie były lepiej przygotowane medialnie?

 

EM: Oczywiście, tylko, że zabraknie na to czasu. Przypomnijmy sobie prace nad tym, żeby zmienić sposób wysławiania się choćby Zyty Gilowskiej, te prace trwały ponad rok. Pani Ewa Kopacz tyle czasu nie ma, w związku z tym może warto już w tej chwili zastanowić się, kto może sensownie ją zastąpić.

 

CS: Trzecie miejsce, przyznam się szczerze dla mnie lekkie zaskoczenie – Waldemar Pawlak do odejścia, 12 % Polaków tak chce, z tych, którzy chcą, żeby były zmiany.

 

EM: Może dlatego, że jest to jeden z bardziej twardych polityków. Przypominam jego spotkanie z żonami górników, które przyjechały i myślały, że są lata 80 – 90. One będą krzyczały i w związku z tym mężowie dostaną podwyżkę albo zostaną przesunięci  na wyższy poziom, nie będą musieli fedrować tak nisko, już nie pamiętam o co chodziło, ale wtedy pokazał się jako ten żelazny kanclerz…

 

CS: Wtedy chodziło o strajk w kopalni Budryk.

 

EM: Mam wrażenie, że to się części ludzi bardzo spodobało, natomiast część przygotowana bardziej socjalnie, bardziej do tego, że rząd powinien dać, minister gospodarki powinien dać i do tego powinna się ograniczać jego rola, chcą jego odejścia. To jest również naturalne.

 

CS: Lipiec spokojny w rządzie, sierpień - dopiero wtedy się zacznie zgodnie z zapowiedziami czy można się już wcześniej spodziewać tych zmian?

 

EM: Ja sadzę, że pani minister Ewa Kopacz to jest kwestia dni, tygodni, być może godzin. To jest najbardziej gorące krzesło w tym rządzie i chyba rzeczywiście słusznie. Przypomnijmy sobie ten pierwszy zakręt ekipy Tuska, kiedy to Ewa Kopacz powiedziała, że lekarze powinny zarabiać dwanaście tysięcy złotych i w tym momencie celnicy powiedzieli tak: „Lekarze mają zarabiać dwanaście, chłopaki jedziemy na Warszawę”. No i się zaczęło. Także tutaj skutkuje również brak przygotowania politycznego.

 

CS: Zmieńmy terytorium a jak się dzieje w państwie prezydenckim – Lech Kaczyński odmówił podpisania Traktatu Lizbońskiego, jak donosi również dziś „Rzeczpospolita” - z kancelarii prezydenta chce odejść Robert Draba, bo istnieje konflikt z minister Fatygą. Jak tam?

 

EM: Jesteśmy w połowie kadencji pana prezydenta, jeżeli chodzi o Traktat Lizboński, mamy oczywiście dwie kwestie. Kwestię zewnętrzną i tutaj widzimy, w jaki sposób to, co mówi Lech Kaczyński, mówi w tej chwili i mówi się w tej chwili i w Czechach, i w Niemczech, że coś trzeba zrobić z Traktatem.

 

CS: Ale Nicholas Sarkozy mówi, że zachowanie prezydenta Kaczyńskiego nie jest fair, bo najpierw negocjował coś pod czy teraz nie chce się podpisać.

 

EM: Ale to jest też pytanie o sprawy wewnętrzne, w jaki sposób Lech Kaczyński może wejść na scenę polityczną i powiedzieć: ja tutaj jestem cesarzem, ja jestem największym patriotą, ja będę walczył o sprawy polskie.

 

CS: Czy to tak naprawdę gra pod kolejne wybory prezydenckie?

 

EM: Jest takim elementem, który rzeczywiście może pozycjonować Lecha Kaczyńskiego, może pozwolić mu wrócić do gry.

 

CS: Janusz Palikot znów wraca do gry, w wywiadzie w „Playboyu” powiedział, że byłby skłonny przyjąć legalizację miękkich narkotyków, w poniedziałek z kolei powiedział, że gdyby panowie Jarosław Kaczyński, Przemysław Gosiewski i Antoni Macierewicz raz dziennie zapalili skręta, to na pewno Polska byłaby bardziej przyjemna, niż wtedy, kiedy na trzeźwo komentują rzeczywistość...

 

EM: Rzeczywiście taka zasada, o której dziennikarze mówią zasada Mistewicza, że sześć, osiem godzin do tyłu się cofamy od tego momentu, w którym Janusz Palikot coś powie i co wówczas znajdujemy? Znajdujemy dymisje pani Agnieszki Liszki. Czyli ta zasada, że pojawienie się Janusza Palikowa przykrywa rzeczy, które mogą być źle zrozumiane przez opinię publiczną, również w tym wypadku okazała się prawdą.

 

CS: Czyli możemy już w tym momencie z pewnością przyjąć, że jeżeli następnym razem Janusz Palikot wyskoczy z czymś podobnym, to następnego dnia…

 

EM: To cofamy się o sześć, osiem godzin do tyłu i zastanawiamy się, dlaczego Janusz Palikot został wypuszczony.

 

CS: A same te słowa: ma racje poseł Palikot?

 

EM: Komentowanie słów Janusza Palikota, komentowanie tego, czy jeden z posłów PiS zgolił wąsy czy też je zapuścił…

 

CS: Ale to nie o wąsach mówimy…

 

EM: To chyba nie ma sensu. Ludzie są zbyt szczęśliwi w tych światach, w których żyją. Mamy ładny dzień, wyjeżdżajmy z Warszawy, kochajmy się, pracujmy, zarabiajmy pieniądze, nie zajmujmy się politykami. 

 

CS: Wakacyjny Eryk Mistewicz – specjalista marketingu politycznego. Dziękuję bardzo.

 

EM: Dziękuję. Pozdrawiam.


  • Joanna Tarkowska - Klinke - dziennikarka
  • Stanisław Trzciński - prezenter
  • Dariusz Urbanowicz - dziennikarz sportowy
  • Marcin Dobrowolski - prezenter

 INDEKSY GIEŁDOWE - POLSKA
nazwakurszmianagodzina
WIG42616.78+0.47%16:40:00
WIG202483.36+0.53%16:40:00
Dane dostarczył
 WALUTY
walutakurszmianagodzina
USDPLN3.0726-0.000706:50:14
EURPLN4.0147-0.000606:52:54
EURUSD1.30720.000106:57:57
CHFPLN2.95690.000506:56:42
Dane dostarczył

 INDEKSY GIEŁDOWE - ŚWIAT
nazwakurszmianagodzina
DAX6125+0%17:48:47
CAC3654+0%17:48:15
FTSE5318.5+0%17:48:06
DIJA10468.5+0%21:58:27
S&P1101.5+0%21:58:37
NASDAQ1860+0%21:58:54
Dane dostarczył

Bilety lotnicze

Radio PiN na BlackBerry:
Nobex Radio Companion

Współpraca

Reklama

Reklama

Reklama