W piatek DJ wzrósł o 0,9 proc.
W piątek indeksy na Wall Street zakończyły dzień zwyżkami. Na rynkach było jednak wciąż bardzo nerwowo.
Giełdami w USA wciąż szarpały sprzeczne emocje - z jednej strony sytuacja międzynarodowa mogła napawać optymizmem, z drugiej jednak dane makroekonomiczne zmroziły rynek. Rynki dwukrotnie podjęły w piątek nieśmiałe próby wybicia w górę i druga zakończyła się powodzeniem.
Raport Hansa Blixa w ONZ i przedłużenie przez Wielką Brytanię terminu rozbrojenia się przez Irak wyraźnie zrównoważyły buńczuczne wypowiedzi prezydenta Busha. Jednak raport Departamentu Pracy o lutowym bezrobociu okazał się więcej niż zły. Stopa bezrobocia zwiększyła się o 0,1 procent, ale jednocześnie gospodarka straciła ponad 300 tysięcy miejsc pracy.
Także Intel obniżył prognozy na obecny kwartał. W tej sytuacji zwyżki na Wall Street osiągnięte po burzliwej sesji miały charakter czysto techniczny.
Dow Jones zyskał w piątek sześćdziesiąt sześć punktów, osiągając poziom siedmiu tysięcy siedmiuset czterdziestu pkt. Nasdaq Composite wzrósł o dwie dziesiąte procent i zakończył dzień z wartością tysiąca trzystu pięciu pkt.
W nadchodzącym tygodniu nie należy się spodziewać uspokojenia na rynkach. Nastroje na Wall Street najlepiej oddaje zdanie jednego z analityków: niech ta wojna wreszcie się zacznie.











